czwartek, 4 września 2014

Kupione niepotrzebnie

   W czasie ciąży kilkakrotnie robiłam listę rzeczy, które muszę zakupić do czasu urodzenia się mojego Skarba. Wiele razy opierałam się na informacjach znalezionych w internecie oraz na poradach najbliższych znajomych i rodziny. Niektóre rzeczy kupowałam pod chwilą impulsu. I tak powstała lista rzeczy, które kupiłam, ale nie używam ich wcale. Czy Wy też macie takie rzeczy? Piszcie w komentarzach.



Kupione niepotrzebnie:


  1. Rożek niemowlęcy - kupiłam nowy rożek, jednak nie używałam go jako rożka, ponieważ był bardzo niewygodny. O wiele lepiej służył mi rożek używany przez moją chrześnicę. Tym nowym nie dawałam rady dokładnie owinąć Oskara, gdyż nie był "wyrobiony". Aktualnie leży w szafce i zajmuje miejsce.
  2. Gruszka do nosa - zakupiona z całą wyprawką, nieużyta ani razu. Zamiast gruszki używam fizjologicznego roztworu wody morskiej w spray'u Sterimar baby. Gruszka leży w kosmetyczce nieużywana.
  3. Nożyczki - również zakupione nowe. Da mnie w ogóle się nie sprawdzały. To, że są grubsze powodowało, że po obcięciu pazurków nadal były one zbyt długie i Oskar mógł się nimi zadrapać. O wiele lepiej obcina mi się zwykłymi malutkimi nożyczkami do paznokci, a pazurki Młodemu obcinam, gdy On śpi.
  4. Kombinezon (śpiwór) niemowlęcy - kupiłam w rozmiarze 56. Oskar urodził się o długości 52cm. Kombinezon był o wiele za duży. Służył tylko przy przewiezieniu dziecka ze szpitala do domu, było to w lutym. Później szybko zrobiło się ciepło i go nie potrzebowałam. Szybko trafił do pudła z  rzeczami wyniesionymi na strych. 

   Na chwilę obecną to tyle. Gdy pojawi się coś nowego, będę uzupełniać listę. Tymczasem czekam na Wasze opinie na ten temat.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza