środa, 19 marca 2014

Oskar jest z nami, czyli o porodzie cz.2

   Trochę zaniedbuję ostatnio mój blog. Wszystko spowodowane jest pojawieniem się małego Szkraba w moim domu. Czas dokończyć post o porodzie.
   Jedna rzecz mnie zdziwiła w szpitalu. Położna poprosiła mnie o podkłady poporodowe na łóżko. Myślałam, że szpital ma takie rzeczy na wyposażeniu na czas porodu. No ale cóż, miałam swoje.
   Od czasu wejścia na porodówkę miałam do dyspozycji pojedynczą salę, co jakiś czas robione miałam KTG. Korzystałam z piłki, aby przyśpieszyć akcję porodową. Ale nic. Żadnych bóli ani skurczy nie czułam. Po jakimś czasie pojawił sie sam ordynator. Przebadał mnie. Mężowi polecił bawić sie moimi sutkami, może w ten sposób uda się coś wskurać. I tak ja siedziałam sobie na piłce i kołowałam a mój Mąż siedział przede mną na fotelu i bawił się moimi sutkami. Później Męża wysłali do apteki po elektrody do porodu przyklejane do kręgosłupa. Miały one zmniejszać ewentualne bóle pleców podczas skurczy.

poniedziałek, 17 marca 2014

Oskar jest z nami, czyli o porodzie cz.1

   Rzadko teraz mam czas, aby pisać nowe posty, dlatego temat mojego porodu muszę rozłożyć na kilka postów.
   Na piątek rano byłam zapisana na KTG i do ginekologa. Z mężem zdecydowaliśmy, że po wizycie od razu pojedziemy do szpitala, bo lepiej zgłosić się tam w piątek niż w sobotę. Jednak wszystko potoczyło się troszkę inaczej. A mianowicie...

środa, 12 marca 2014

Gillette Venus & OLAY - moja recenzja

  Wpis ten został przeze mnie stworzony jeszcze jak byłam w ciąży, ale nie zdążyłam go opublikować. Bez żadnego edytowania umieszczam go dzisiaj.
  Oskara nadal nie ma i czas mi się strasznie dłuży. Codziennie zastanawiam się, czy to już dziś. Nadal niecierpliwie czekam.
   Aby czas szybciej minął postanowiłam podzielić się z Wami moim zdaniem na temat specjalnego limitowanego Zestawu Gillette Venus & OLAY. Mam okazję używać go dzięki wygranej w konkursie na stronie www.ibeauty.pl. Wygrana przyszła w ciągu dwóch tygodni od dnia wygrania.

piątek, 7 marca 2014

Oskar to ja!

A i K bardzo się kochali


Zapragnęli mieć potomstwo

Pomimo, że przepełniała ich wzajemna miłość, nie było im to dane

Aż pewnego pięknego majowego popołudnia wybrali się nad pobliski staw

Spędzili tam razem przyjemne chwile, korzystali z uroków słońca i pogody

poniedziałek, 10 lutego 2014

I się przeterminowaliśmy

   Dzisiaj będzie krótko.
   Tak, tak, już prawie dwa dni po terminie a Oskara ani widu ani słychu. I na dodatek żadnych oznak, że w najbliższym czasie pojawi się On na świecie.
   Robiłam chyba już wszystko, żeby jakoś to przyspieszyć. Baraszkowałam z Mężem, sprzątnęłam całą łazienkę, łącznie z szorowaniem wanny, prałam i wieszałam pranie, szorowałam dywan na kolanach. Niestety w naszym przypadku nic nie pomaga. A my nie chcemy jechać na wywołanie porodu do szpitala. Jutro wizyta u lekarza, może Oskar coś nam pokaże na KTG. Jak w brzuszku to szaleje, że szok, a wyjść to nie chce. Aż tak mu tam dobrze?
   W tym tygodniu Mąż ma noce, więc może rano uda nam się coś wywołać. A teraz idę wezmę ciepłą kąpiel, może coś pomoże.

piątek, 7 lutego 2014

Jeszcze dzień, najwyżej dwa...

   A jednak nie. Chyba na Oskara poczekamy trochę dłużej. Niby na KTG "jakieśtam" skurcze się pojawiły, ale bardzo delikatne i nieodczuwalne przeze mnie. Mały był bardzo ruchliwy, więc to pewnie odpowiedź na jego ruchy. Zatem raczej w niedzielę nasza rodzina się nie powiększy. Musimy jeszcze cierpliwie czekać.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Luty, luty, a Oskar ani myśli wyjść

   Pozostało 6 dni do rozwiązania, a Oskar ani myśli wyjść. Miałam już 3 razy robione KTG i żadnej reakcji macicy, nawet na ruchy Maluszka. Żadnych skurczy ani nic. Jedynie szyjka już się skraca. Pani Ginekolog stwierdziła, że nie urodzę w terminie tylko przenoszę Dzidziusia.

   Jednak my ciągle trzymamy się tego, że Oskariusz pojawi się na świecie zgodnie z pierwszym terminem jaki był wyliczony, czyli 9 lutego. Termin ten wynika z daty ostatniej miesiączki. Z USG mieliśmy kilka wyznaczonych dat, najwcześniejsza to 31 styczeń i dni w tym tygodniu.