poniedziałek, 9 grudnia 2013

Historyjki trochę straszne

   Na pewno w Waszych okolicach słyszycie różne straszne historyjki mniej lub bardziej prawdziwe. Dzisiaj przytoczę Wam jedną, która niedawno opłynęła okolice wokół mojego miejsca zamieszkania.


   Rzecz się działa w Warszawie. Pewna kobieta jechała samochodem i zauważyła przy drodze mężczyznę, który "łapał stopa". Mężczyzna ów był ubrany w elegancki garnitur, elegancką kurtkę, w ręku miał walizkę. Jednym słowem zadbany elegancik, być może jakiś pracownik biurowy. Mężczyzna nie wzbudził w kobiecie żadnych podejrzeń, więc postanowiła mu pomóc i go podwieźć. Bo co niby mógł jej zrobić. Nie wyglądał podejrzanie. Zatrzymała się i zaproponowała "podwózkę". Mężczyzna wsiadł i razem pojechali dalej. Rozmawiali na różne tematy. W pewnym momencie mężczyzna spojrzał na kobietę i powiedział do niej: "Ładnie wyglądałaby Pani w trumnie." Kobieta lekko się przeraziła. Nie spodziewała się takich słów po tak eleganckim mężczyźnie. Nie bardzo wiedziała jak zareagować. Za chwilę udała, że chyba "złapała gumę" i zatrzymała się na poboczu. Poprosiła mężczyznę, żeby sprawdził. Gdy ten tylko wysiadł, ona ruszyła z piskiem i czym prędzej udała się w stronę domu. Na miejscu zauważyła walizkę tegoż mężczyzny. Otworzyła ją. Nie zgadniecie co było w środku. Otóż była tam siekiera. Przerażona kobieta szybko pojechała na najbliższy komisariat policji. Niestety mężczyzny nie udało się znaleźć...
   Wierzycie w takie historie? Czy może wymyślane są one, żeby nas straszyć, a może po prostu przestrzegać przed pochopnymi decyzjami, przed ocenianiem ludzi po wyglądzie, po pozorach...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza