poniedziałek, 2 grudnia 2013

Relacja z testu obciążenia glukozą

   Badanie przeprowadzone. Po tym co czytałam w internecie i nasłuchałam się od znajomych, przyznam szczerze, że obawiałam się tego badania, że nie dam rady wypić specyfiku, ale nie było tak źle. No oczywiście poza rozpychankami w kolejce do rejestracji. 
   Rano wycisnęłam sobie sok z 3 cytryn, wzięłam butelkę wody i pojechaliśmy do przychodni. W aptece kupiłam glukozę 75g za 4,80 zł. Duże opakowanie, więc pomyślałam, że dużo tego będzie do wypicia i coraz bardziej bałam się, że nie dam rady przełknąć tego aż w takiej ilości.


   Gdy nadeszła moja kolej, weszłam do gabinetu i z lekką obawą w oczach i głowie usiadłam na fotelu. Gdy jedna z pielęgniarek pobierała mi krew, a druga w tym czasie rozrobiła słodki napój. Było tego sporo i wszystko musiałam wypić. Usiadłam na kozetce i zaczęłam pić. I tu się zdziwiłam, bo myślałam, że będzie to tak słodkie, aż będzie mnie mdliło. A tu niespodzianka, poszło lekko. Czułam się jakbym zjadała kilka białych Michałków. Wszystko wypiłam może w ciągu 2-3 minut, małymi szybkimi łyczkami, żeby nie było odruchów wymiotnych i nawet nie popijałam sokiem z cytryn ani wodą. Panie pielęgniarki nie pozwoliły przez najbliższe dwie godziny nic jeść ani pić. Ale moja Ginekolog uprzedziła mnie już wcześniej, że mogę wodę pić, oby nie smakową i po godzinie mogę zjeść jakąś kanapkę, żebym nie zemdlała tak na głodniaka. Po wypiciu wszystkiego wyszłam z zabiegowego i złapałam kilka łyków wody. 
   Po godzinie zgłosiłam się na drugie pobranie krwi, a po następnej godzinie na kolejne. W międzyczasie posiliłam się jedną małą kanapeczką, bo nie miałam siły wchodzić po schodach. Wszystko poszło inaczej niż się spodziewałam. Teraz pozostało mi czekać na wyniki. Poznam je na wizycie u Ginekolog, ale to dopiero za tydzień.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza